Zmiany w rachunkowości nie zakończą kryzysu

Artykuł ukazał sie w Gazecie Prawnej dnia 13 października 2008 r. - red. Agnieska Pokojska w wywiadzie z:
- prof.Aldoną Kamelią-Sowińką, rektor Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu
- prof.Gertrudą Świderską, preses Mac Auditor, kierownik Katedry Rachunkowości Menadżerskiej SGH
- dr Wojciechem Więcławem, biegłym rewidentem w Mac Auditor, adiunt w Katedrze Rachunkowości Menadżerskiej SGH
- prof.Elżbietą Mączyńską, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego PTE
 
-
Przywódcy największych gospodarek w Europie chcą zmian w rachunkowości banków
►Wycena aktywów według wartości rynkowej powoduje destabilizację sektora bankowego
►Według ekspertów kryzysowi winni są nieuczciwi ludzie, nie rachunkowość jako system
 
W związku z kryzysem, który dotknął sektor finansowy, prezy­dent Francji Nicolas Sarkozy wraz z przywódcami Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch postulują zmianę przepisów dotyczących zasad rachunkowości banków, W przyszłości mia­łoby to zapobiec podobnym kry­zysom, jak ten, z którym bory­kają się dziś banki w Stanach Zjednoczonych i Europie. Jako przyczyna złej sytuacji wskazywa­na jest zasada market-to-market, czyli wycena oparta na wartościach rynkowych. Znacz­ny spadek cen rynkowych akty­wów opartych na hipotece bez­pośrednio wpływa na nieko­rzystny obraz sytuacji majątko­wej przedstawionej w sprawoz­daniach finansowych banków. Czy jednak za obecną sytuację można winić zasady ewidencji księgowej? Eksperci z taką oce­ną się nie zgadzają.
Według prof. Aldony Kameli-Sowińskiej, rektora Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu, obecny kryzys nie jest wynikiem wad w rachunko­wości czy nieprawidłowych me­tod wyceny. Rachunkowość jest bez zarzutu - podkreśla nasza rozmówczyni. Amerykańskie i Międzynarodowe Standardy Rachunkowości (MSR) są przygotowane do ewidencji i odzwierciedlania rzeczywistości. Według eksperta wina leży po stronie ludzi, braku ich uczciwości lub wiedzy. MSR są tak elastyczne, że w wielu przypadkach pozwalają użyć stosownej do rzeczywistości metody wyceny. Jednak w określonych przypadkach nie ma innych metod pokazania wartości niż wartość rynkowa.
W przypadku banków są jednak takie instrumenty, jak obowiązkowe rezerwy.
-Za kryzys finansowy odpo­wiadają analitycy finansowi, księgowi, dyrektorzy finansowi i audytorzy, a nie rachunkowość jako system - podkreśla Aldona Kamela-Sowińska.
Również zdaniem prof. Ger­trudy Świderskiej, prezesa Mac Auditor, kierownika Katedry Ra­chunkowości Menedżerskiej SGH, próba poszukiwania wpły­wu stosowanych zasad rachun­kowości na kryzys finansowy nie znajduje uzasadnienia. Obecnie instytucje finansowe wydzielają cztery portfele aktywów finanso­wych. Dwa z nich: aktywa finan­sowe utrzymywane do terminu wymagalności oraz pożyczki i wierzytelności są wyceniane według skorygowanej ceny na­bycia.
- Dwa pozostałe, tj. aktywa finansowe wyceniane w warto­ści godziwej przez wynik oraz dostępne do sprzedaży, są wy­ceniane według wartości godzi­wej - twierdzi rozmówczyni.
Równoległe występowanie kilku metod wyceny może po­wodować, że te same instru­menty finansowe będą wycenia­ne inaczej w różnych podmio­tach lub nawet w tych samych podmiotach (ze względu na in­tencję nabywcy lub możliwość opcji wartości godziwej), co po­woduje niższą porównywalność sprawozdania finansowego.
-Wątpliwe, aby zmiany w za­kresie rachunkowości wpłynęły na zapobieganie kryzysom fi­nansowym o różnych podłożach - dodaje dr Wojciech Więcław, biegły rewident w Mac Auditor, adiunkt w Katedrze Rachunko­wości Menedżerskiej SGH. Pod­kreśla, że ewentualne zmiany mogą jedynie przyspieszyć łub opóźnić dostarczenie właściwej informacji o sytuacji finansowej instytucji finansowych. Dostar­czenie informacji o charakterze predykcyjnym o sytuacji pod­miotu może jednak ułatwić jego uratowanie lub zapobiec nega­tywnym tendencjom.
Niebezpieczne pozycje w bilansie
Na jakie pozycje powinno się szczególnie zwracać uwagę przy analizie sytuacji finanso­wej banków?
- Wydaje się, że szczególne znaczenie ma jakość portfela kredytowego oraz skala wykorzystania instrumentów o du­żym ryzyku - w tym instrumentów pochodnych, ale także akcji i jednostek uczestnictwa - wyja­śnia Wojciech Więcław.
Zwodnicza rachunkowość
Z kolei prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzy­stwa Ekonomicznego, podstaw kryzysu dopatruje się min. W rachunkowości kreatywnej, a dokładnie rachunkowości defraudacyjnej.
- Widzę związki między no­wymi produktami finansowy­mi, które spowodowały bańkę spekulacyjną na rynku nieru­chomości a nowymi produkta­mi, nowymi rozwiązaniami w rachunkowości, które stają się coraz bardziej skomplikowane i niezrozumiałe - twierdzi nasza rozmówczyni. Zwraca uwagę na pracę Josepha Stiglitza, któ­ry w 2001 roku otrzymał Nagro­dę Nobla za analizę problemu asymetrii informacji w gospo­darce. Noblista w swej książce -Szalone lata dziewięćdziesiąte, wskazuje na zwodniczość ra­chunkowości oraz wynikające z tego zagrożenia gospodarcze i społeczne. Podkreśla, że spra­wozdania finansowe przedsię­biorstw stają się coraz bardziej skomplikowane, a przez to ma­ło przejrzyste, co sprzyja różne­go rodzaju manipulacjom księgowym. Pokazuje również wiel­kie możliwości ukształtowania wyniku finansowego powstałe w związku z nadmierną złożonością rachunkowości
Według Elżbiety Mączyńskiej, kryzys doprowadził min. do kompromitacji niektórych firm ratingowych. Instytucje te nadawały oceny firmom, które niedługo po tym upadały.
- Można zatem przypusz­czać, że jedną z przyczyn obec­nej sytuacji jest coraz mniej przejrzysta rachunkowość -uważa ekspert. W związku z rym w coraz bardziej złożonej rachunkowości zaczynają się gubić nawet urzędy nadzoru.
Z drugiej strony - według prezes PTE - problemem jest fakt, że w praktyce firmę audy­torską, czyli firmę, która ocenia prawidłowość sprawozdań fi­nansowych, wybiera i opłaca oceniany, tj. zarząd. Dlatego też nie można wykluczyć, że firmy audytorskie, obawiając się utra­ty intratnych zleceń na audyt, nie mają dostatecznie silnych bodźców do wnikliwych analiz oraz ocen i nie dostrzegają w porę symptomów nieprawi­dłowości albo wręcz przymyka­ją na nie oko.
Biegli rewidenci
Powstaje więc pytanie, kto zapłaci za nieprawidłowe stoso­wanie zasad rachunkowości. Czy powtórzy się kryzys zaufa­nia do sprawozdawczości, który był konsekwencją skandalu z Enronem, Wówczas z rynku znikła duża firma audytorska Arthur Andersen.
Dziś nie sposób zaś nie za­uważyć, że z bankami ze Sta­nów Zjednoczonych (np, upadły Washington Mutual), które są w złej sytuacji finansowej, po­wiązane są firmy audytorskie z wielkiej czwórki.
Według Aldony Kameli-Sowińskiej możliwy jest kolejny skandal. Ekspert zwraca uwagę, że audytorzy podpisywali się pod sprawozdaniami finanso­wymi banków, potwierdzając ich prawidłowość i dobrą sytu­ację finansową. Natomiast po upływie pół roku okazuje się, że banki mają bilionowe straty.



wersja do druku